fuj fuj fuj
Na początek pozdrawiam wszystkich pasażerów linii 731, którzy razem ze mną około godziny 13:00 jechali w stronę Legionowa.
Kiedy na przystanku Konwaliowa wsiadłam do autobusu, moim nozdrzom ‘ukazał się’ (dosłownie, aż było go widać) smród zgniecionego butem gówna.
W autobusie były dwa wózki z niemowlakami, więc pierwsza moja myśl to:
‘No to się bobasy sfajdały’.
Jednak niemowlaki były niewinne.
Kiedy poszłam w kierunku tylnej części autobusu, stwierdziłam, że inni pasażerowie zaczynają opuszczać tamte rejony.
Okazało się bowiem, że siedział tam pijany w trzy dupy Pan, czyli tzw. żul, który roztaczał wokół siebie oraz na terenie całego autobusu linii 731 ów straszliwy smród.
Na szczęście był to autobus, w którym można było uchylić górną część okna. Jakiś pasażer poprosił także kierowcę o otwarcie wywietrzników dachowych. I jakoś ten smród przewiało i do Legionowa dojechaliśmy w dość komfortowych warunkach.
Aż boję się wykonać symulację, co by było gdybyśmy jechali takim autobusem z naklejkami na oknach w stylu: ‘pojazd klimatyzowany, proszę nie otwierać okien’ (czy jakoś tak to leciało), co oznacza z reguły, że pojazd owszem posiada klimatyzację, ale nie włączoną … do Legionowa dojechalibyśmy ?
