W ubiegłym tygodniu na placu, który widzę z okna, kilkoro młodych panów postanowiło zbudować śnieżny domek.
Przez kilka godzin pieczołowicie układali śnieżne bloki jeden na drugim. Powoli rosły zarysy lodowego domku. Budowniczowie dzielnie walczyli z przeciwnościami przyrody.
Przelotnie obserwując ten proces z uśmiecham przypominałem sobie swoje młodzieńcze lata (informacja dla młodszych czytelników „kiedyś zimą śniegi padały corocznie”), kiedy to podobne przedsięwzięcia budowlane były obowiązkowym punktem programu pn.: „zima”…
Cała ta nostalgiczna wizja została szybko zburzona z chwila nastania późnej pory wieczornej, kiedy to dzielni budowniczowie przystąpili do działań demolujących ich nieukończoną konstrukcję lodową. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że czasy się jednak zdecydowanie zmieniły… za moich czasów pieczołowicie zbudowanej konstrukcji broniło się jak sztandaru. Cała grupa budowniczych strzegła swojego dzieła przed niczszycielskimi zapędami innych grup podwórkowych.
Dzisiaj sami budowniczowie z lubością demolują własne dzieło…










